zezorro

Open full view…

zezowaty Zorro: zezorro szabasowy: Judeopolonia

Mon, 28 May 2018 09:12:28 GMT

blazeofpeace
Mon, 28 May 2018 09:12:28 GMT

Nasz dzielny gambitowy pionek właśnie bierze udział w roszadzie,a izraelski hetman idzie na zbicie,tylko po to żeby w międzyczasie odzyskać hetmana po cichu instalując klon Izraela w Polsce gdzie Polacy będa listkiem figowym dla koncepcji Międzymorza(Historia płata niemiłosierne figle,Syjoniści jako realny szkielet militarno,techniczno gospodarczy z atomowym potencjałem i ścisłą kontrolą syjonistycznych interesów i zasobów) i ewentualnych wariantów wojny z Islamem i Rosją..Walka geopolityczna pomiędzy tzw.zachodemi i osią Rosja Chiny Iran nabiera kolorów zbliżonych do karmazynowego..Też sobie łamię umysł co dalej..Fakt ,że co do nas, to wyżej wymienieni eksperci z kompilacji nie mają złudzeń(zamknięte okno geopolityczne)..Tylko łatwiej do Polin przyjaciół wywieźć służby i kapitał,ale wątpie czy totala militaryzacja wschodniej flanki uchodźcami z Jerozolimy przejdzie bez echa i reakcji Rosji.Pewnie są scenariusze totalnego chaosu w tym rejonie pod którego osłoną wyżej wymienione elementy zostaną z łatwością skrycie lub zupełnie otwarcie zainstalowane i jeszcze przedstawi one opini publicznej jako dopust boży. Zabawne jest ,że nam to będzie sprzedawane jako nasz projekt.. I tak się tym nikt nie będzie przejmował jak wszyscy się spozycjonują po 2 stronach barykady i gruba propaganda wojenna ruszy z pełną siłą(spece od propagandy zrobią wojne cywilizacji etc)..Tak sobie myśle,że rozwałka bliskiego wschodu i blokada jedwabnego szlaku np. Międzymorzem mieści się w koncepcji przywracania uprzywilejowanej pozycji USA w świecie.Pytanie czy są w stanie ją przeprowadzić podduszająć świat czy zaduszając.Tak bym to widział jako opcje gorącą różnych wariantów.Chciałbym wkleić ciekawy tekst z grupy geopolityka jak się zagęszcza atmosfera z Chinami jako szerszy kontekst tych utarczek..Oczywiście zawsze Świat może nas zaskoczyć na pozytywne..Jakąś kontrstrategią.. Tomasz Deptuch Administrator · 25 maja o 20:17 Poniżej dalszy ciąg... Mile widziane wszelkie uwagi np. co do weryfikowalności stwierdzeń typu "Marynarka USA jest 10x silniejsza niż wszystkie pozostałe"... no i wszelkie głosy w dyskusji... Oto jak kończy się Świat – część trzecia Peter Zeihan, Melissa Taylor, and Michael N. Nayebi-Oskoui Wizja wtórnych sankcji amerykańskich godzi w stabilność nie tylko Iranu i Europy, ale stanowi także śmiertelne zagrożenie dla największego na świecie importera ropy: Chin. Nie żeby Chińczycy nie byli już wcześniej pod ogromną presją. Dwa tygodnie temu przedstawiciel USA ds. Handlu Robert Lighthizer poprowadził drużynę gwiazdorską do Pekinu, aby przedstawić listę wymagań handlowych administracji Trumpa. Lighthizer to stary wyjadacz, jeśli chodzi o brutalne rozmowy handlowe. Jest on prawnikiem handlowym, który w istocie napisał prawną podstawę obecnej organizacji Światowej Organizacji Handlu, a podczas administracji Reagana (wielokrotnie) sprowadził Japończyków na ziemię w kwestii handlu i finansów, które Japończycy obwiniają za wiele ich kolejnych problemów ekonomicznych. Lighthizer przywiózł ze sobą małą armię urzędników: sekretarza skarbu Steve'a Mnuchina, sekretarza ds. Handlu Wilbura Rossa, doradcę ekonomicznego Białego Domu Larry'ego Kudlowa i ambasadora Ameryki w Chinach Terry'ego Branstada. Spośród nich jedyną twarzą, którą Chińczycy uważają za bardzo przyjazną, był Branstad - pierwsza podróż Xi do Stanów Zjednoczonych w 1985 roku miała miejsce w Iowa, a on i Branstad mają ciepłe osobiste relacje. Był to klasyczny układ: zły policjant, zły policjant, zły policjant i ten facet, który odwiezie cię po wszystkim do szpitala. Lighthizer i Spółka nie negocjowali. Oni po prostu dostarczyli kilka ultimatum: > Chiny jednostronnie zwiększą import towarów z USA o co najmniej 100 miliardów dolarów. > Chiny natychmiast zaprzestaną ochrony i dotacji dla wszystkich sektorów związanych z centralnym planem gospodarczym "Made in China 2025", a także zniosą bariery taryfowe i pozataryfowe w tych sektorach. > Chiny zaakceptują, że są gospodarką nierynkową w rozumieniu WTO (co pozwoliłoby Stanom Zjednoczonym na stosowanie taryf ochronnych wobec chińskiego eksportu). > Chiny zaakceptują amerykańskie restrykcje dotyczące chińskich zakupów inwestycyjnych w Stanach Zjednoczonych. > Chiny zaprzestaną wszelkich kradzieży technologicznych / cyberprzestępczych, a także zaprzestaną wszelkich działań mających na celu zmuszenie amerykańskich firm do dzielenia się technologiami z Chinami. > Chiny zaakceptują amerykańskie kwartalne przeglądy wszystkich polityk handlowych i z góry zobowiązują się do przyjęcia ich wyników. > Chiny będą przekazywać spisy towarów wysyłanych do krajów trzecich, tak aby Chiny nie mogły obchodzić amerykańskich ograniczeń importowych. > Chiny wycofają z WTO wszystkie skargi na USA dotyczące którejkolwiek z powyższych kwestii, i z góry zgodzą się nie zgłaszać nowych tego typu skarg. Ta lista jest godna uwagi ze względu na jej niespotykany, w powojennej historii, charakter, jej zakres, to że sięgają do korzeni prawowitości chińskiego rządu komunistycznego, tego jak Pekin ma nadzieję rozwijać chińską przestrzeń gospodarczą i polityczną, oraz tego jaką nadzieję Chiny wiążą z międzynarodową projekcję swojej siły gospodarczej. Przede wszystkim jednak na termin upływu tego ultimatum - 1 lipca. W "normalnych" stosunkach takie żądania byłyby pozostawione bez odpowiedzi i odrzucane od ręki. Zamiast tego, Chińczycy wysłali swoją własną delegację do Stanów Zjednoczonych na rozmowy kilka dni temu, aby zobaczyć, jakie jest pole do negocjacji z Lighthizerem i spółką. 18 maja Chińczycy odkryli, że Amerykanie traktują sprawę poważnie. Podobnie jak w Europie, lokalne media w Chinach są przerażone tym, jak nierozsądni są Amerykanie. Podobnie jak w Europie, prawdziwi decydenci są znacznie bardziej ostrożni. Prezydent Xi był śmiertelnie cichy. On i politbiuro mogą mieć aspiracje nacjonalistyczne, ale w pełni zdają sobie sprawę z realności światowych proporcji sił. Amerykanie są dla Chin największym rynkiem docelowym, a Amerykanie importują ponad trzykrotnie z Chin niż na odwrót. W każdej wojnie celnej Chińczycy po prostu nie mają zbyt wiele amunicji. Chińczycy są największymi eksporterami na świecie. Prawie wszystkie te transakcje są uzależnione od systemu obrotu zarządzanego przez USD i SWIFT. Gdyby Chiny spotkały się z amerykańskimi sankcjami finansowymi, chińska historia szybko by się zakończyła. Amerykańska flota jest dziesięć razy silniejsza niż wszystkie inne floty razem wzięte. Od drugiej wojny światowej Amerykanie wykorzystali tę nierównowagę, aby stworzyć zunifikowany globalny system. Jeśli to zobowiązanie przestanie działać - a tak jest - każdy, kto jest zależny od globalnego handlu, jest mniej lub bardziej załatwiony. Np. Chiny. Co gorsza, prawie cały chiński handel z resztą Azji jest odbywa się drogą morską i dlatego jest zagrożony. Europejscy biurokraci tego nie rozumieją. Amerykańskie media tego nie rozumieją. Ale Merkel rozumie. Podobnie jak Xi. On musi. Wydaje się, że Sekretarz Skarbu USA zagroził już Chińczykom odcięciem SWIFT. Największy sukces rozmów Lighthizera do tej pory? 20 maja Chińczycy i Amerykanie wskazali, że przestaną publicznie grozić sobie nawzajem cłami. Moim zdaniem, teraz, gdy Chińczycy zdają sobie sprawę, że administracja Trumpa nie żartuje, nie ma sensu bić w bębny wojny handlowej, ponieważ jest to pole walki, na którym Chińczycy nie mogą wygrać. Najlepiej wypróbować inne metody perswazji. (Na marginesie, to dość zabawne, że media biją pianę na temat tego, w jaki sposób konkurujące programy w sztabie administracji Trumpa osłabiają strategię negocjacyjną zespołu, jakby od początku nie było to normą dla amerykańskich administracji. Osobą która najlepiej odczytuje wizję Trumpa jest Lighthizer, możesz spokojnie zignorować resztę, jeśli chodzi o zrozumienie istoty stanowiska Stanów Zjednoczonych). Jeśli Chińczycy chcą uchronić cały swój system gospodarczy i polityczny przez amerykańską akcję, muszą położyć na stole coś wielkiego. To coś musiałoby być na miarę żądań ekonomicznych, które przedstawił zespół Lighthizera. Nie mam wątpliwości, że dzisiejsza rozmowa w Pekinie polega na opracowaniu tematów strategicznych, które można zaproponować w zamian za kontynuację amerykańskiej szczodrości. Korea Północna z pewnością jest na krótkiej liście. Współpraca z Amerykanami przeciwko Iranowi - a może nawet przeciw Rosji – też jest niewątpliwie rozważana. Ale czas ucieka, bo amerykańskie posunięcia przeciwko Iranowi i Chinom, są tylko częścią szerszego planu.